Od Autorki: Jeśli mam być szczera to jestem w szoku, że to napisałam i że to publikuje. Nie jest to kompletnie w moim stylu ale potrzebowałam stworzyć coś prostego i przesłodzonego. Mam nadzieje, że nie zawiodę Was. W pierwowzorze miał to być Larry ale wyszło coś kompletnie innego. Mam nadzieje, że mimo wszystko Wam się spodoba.
Jeśli chcecie być informowani o nowych one shotach zostawcie swoje nicki z twittera w komentarzach
~R
- Jeśli miałbyś do wyboru nigdy nie znaleźć miłości albo zakochać się w jednym z członków zespołu co byś wybrał? - Pytani, które pojawiały się podczas koncertów często przysparzały nam wiele śmiechu, tak było i tym razem. Zaczęliśmy wymyślać swoją przyszłość z chłopcami z zespołu. Nie powiem podobała mi się ta zabawa. Kiedy przyszła kolej na mnie nie wiedziałem co mam powiedzieć. Z kim związać swoją przyszłość? Wiedziałem że nie mogę powiedzieć prawdy bo za dużo razy wymykały mi się dwuznaczne określenia.
- Gdybym musiał wybrać jednego z chłopców pewnie byłby to Liam - Zaśmiałem się wyobrażając sobie swoją przyszłość z przyjacielem - Uwielbiam jego poczucie humoru a co najważniejsze jako jedyny z nas potrafi gotować. Nie wyobrażam sobie, związać się z kimś kto nie jest zdolny dogodzić moim wygórowanym potrzebą kulinarnym - Chłopcy wybuchli śmiechem. Wiedzieli, ze to prawda, wiedzieli że nie przeżyłbym nawet jednego dnia bez dobrego jedzenia.
Mój sceniczny wizerunek był tylko dobrą grą aktorską - zawsze fani brali mnie za tego najbardziej uśmiechniętego, wesołego. Moje wnętrze tak naprawdę skrywało wiele tajemnic. Wiedzieli o tym tylko chłopcy i moja rodzina. Nie chciałem z nikim dzielić się tym okropnym wspomnieniem. Po wielu wizytach i psychiatry nauczyłem się dobrze udawać zadowolenie co nie zawsze było łatwe. Kiedy śpiewaliśmy te wolniejsze piosenki, zamykałem oczy i starałem się nie myśleć o niczym. Śpiewałem swoje wersy i nie zastanawiałem się nad niczym innym. W takich momentach chciałem zniknąć z powierzchni ziemi. Nie zastanawiałem się czy śpiewam czysto czy w ogóle wydobywam z siebie jakikolwiek głos, czy tylko te słowa wydobywają się w mojej głowie.
Pożegnaliśmy się z fanami i zniknęliśmy ze sceny, odetchnąłem z ulgą. Nie czekając na resztę zespołu zniknąłem w swojej garderobie. Chłopcy byli już do tego przyzwyczajeni, nie dobijali się już do moich drzwi z obawy że zrobie sobie krzywdę, tak jak działo się to na samym początku kiedy przyznałem się przed nimi do tego co mnie spotkało. Byli wtedy strasznie przestraszeni, nie wiedzieli jak zachowywać się w moim towarzystwie. Zaczęli się ograniczać i nie używać niektórych słów i nie byli tak niestosowni w mojej obecności.
- Hej, Niall moje wejść? - Jego obecność zawsze poprawiała mi humor, nie musiał dużo robić, wystarczyło że był i przytulał mnie do siebie. Nie musiałem się długo zastanawiać i wstałem ze kąta w którym ułożone było tysiące poduszek i przekręciłem zamek w drzwiach wpuszczając chłopaka do środka. - Jak się czujesz? - Takich pytań było tysiące ale tylko jemu odpowiadałem szczerze. Chłopak nie krępował się tak bardzo jak pozostali w mojej obecności. Usiadł na poduszkach w których jeszcze przed chwilą się chowałem i patrzył na mnie wyczekując odpowiedzi.
- Mogłoby być lepiej - nie chciałem psuć mu nastroju ale po jego wzroku wbitym w moją twarz wiedziałem że nie odpuści tak szybko - Kiedy śpiewaliśmy Little Things nie czułem się najlepiej, szczerze mówiąc czułem się okropnie. Jakby te wszystkie uczucia miały we mnie wybuchnąć. Wiedziałem, że jeśli tylko na chwile otworzyłbym oczy i dopuścił do siebie myśli nie umiałbym powstrzymać łez a wtedy wszystko wyszłoby na jaw. Nie wiem jakby wtedy to wszystko wyglądało, za bardzo zależy mi na Was żeby pozwolić, żeby przez moją głupotę stracić to co osiągnęliśmy do tej pory. Chce przez to powiedzieć, że trzymam się tylko dla Was, jesteście wszystkim co mi zostało i nie dałbym rady gdyby Was przy mnie nie było. - Usiadłem koło chłopaka, który uśmiechał się do mnie ale w oczach miał łzy. Przytulił mnie do siebie, zamknąłem oczy a z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Nie wiem ile tak siedzieliśmy ale kiedy ponownie otworzyłem oczy głowa chłopaka bezwiednie leżała na moim ramieniu. Zasnął a ja nie miałem odwagi go budzić, wyglądał tak słodko i niewinnie. Teraz kiedy zaczęliśmy trasę po całym świecie nie mieliśmy nawet chwili na odpoczynek dlatego wiedziałem jak bardzo potrzebne jest mu te kilka chwil snu. Delikatnie wyplątałem się z jego objęć. Ponownie przekręciłem zamek w drzwiach i rzucając szybkie spojrzenie na Zayna, zacząłem ściągać z siebie ubrania wybrane dla mnie na dzisiejszy koncert.
Kiedy chłopak zaczął się przebudzać miałem już na sobie swój ulubiony dres, na uszach słuchawki w których płynęły piosenki The Beatles. Uwielbiałem ten zespół, był dla mnie inspiracją w najtrudniejszych momentach mojego życia.
- Niall.. - wymruczał niewyraźnie, co od razu przykuło moją uwagę, odłożyłem słuchawki na kanapę i podszedłem do chłopaka. Nie wiem co wywoływało u mnie takie emocje ale nie mogłem się nim oprzeć. - Zasnąłem? - odezwał się przecierając jeszcze zaspane oczy. Pokiwałem tylko głową próbując powstrzymać uśmiech, szczery uśmiech. Nie było ich dużo ale w obecności chłopców pojawiały się nawet często. - Przepraszam, nie chciałem zasnąć, wiem że wtedy bardzo mnie potrzebowałeś. Jestem po prostu tak bardzo zmęczony - Zaczął się tłumaczyć ale szybko mu przerwałem.
- Przestań. Sama możliwość patrzenia na Ciebie kiedy śpisz poprawiła mi humor - przejechałem dłonią po zarośniętym policzku chłopaka na co zaśmiał się głośno.
- Zapomniałem jak bardzo mnie kochasz - takie przepychanki słowne poprawiały mi humor o wiele bardziej niż monologi, którymi katowała mnie psychiatra. Po chwili dołączyli do nas chłopcy, w takim gronie czułem się najpewniej. Harry jak zwykle tulił się do Louisa, co wcale mnie nie dziwiło, to przez co musieli przechodzić publicznie sprawiało że w każdym wolnym momencie chcieli być blisko siebie. Liam siedział koło mnie co chwile spoglądając na mnie jakby bał się że mogę wybuchnąć. Byłem mu za to wdzięczny mimo ze czasami wydawało mi się że przesadzał z troską. Często przychodziłem do niego w nocy z płaczem, wtedy zawsze mówił mi, że to co wydarzyło się kiedyś już nigdy nie wróci i ze to on osobiście tego dopilnuje. Jest wspaniałym przyjacielem.
Dni mijały w podobnym schemacie aż do końca trasy. Kiedy mieliśmy się rozejść do swoich rodzin poczułem okropną pustkę, wiedziałem że tylko ja nie mam się gdzie podziać, nie wracałem do rodzinnego domu od wielu lat, to mama z bratem mnie odwiedzali w Londynie ale teraz nie mieli na to pieniędzy a nie chcieli brać ode mnie czego wcale nie rozumiałem. W ostatniej chwili podbiegł do mnie Zayn z wyjątkowo roześmianą twarzą.
- Leć ze mną do mnie! - Te słowa całkowicie mnie zaskoczyły. Dla niego rodzina była najważniejsza, zawsze powtarzał ze chce każdy wolny dzień spędzić tylko z nimi - Nie możesz być po raz kolejny sam a moja rodzina i siostry na pewno chętnie Cię znowu zobaczą - Pokiwałem niepewnie głową na co on jeszcze szerzej się uśmiechnął. Objął nie, robił to coraz częściej a co najdziwniejsze nie sprawiało mi to żadnego dyskomforty. Wykupiliśmy ostatni wolny bilet dla mnie i po pożegnaniu z chłopcami wsiedliśmy do samolotu. Rozmawialiśmy bardzo długo, śmialiśmy się ale też prowadziliśmy bardzo poważne rozmowy.
- Wiem, że nie powinienem o to pytać i mam nadzieje, że nie znienawidzisz mnie za to - nie wiedziałem o czym on mówi. Kiedy tylko wypowiedział kilka pierwszych słów zrozumiałem już wszystko - Czy zastanawiałeś się kiedyś nad spotkaniem z ojcem i zrozumieniem dlaczego robił to wszystko? - dodatkowo zaakcentował ostatnie słowo pod którym kryło się wiele okrutnych czynów.
- Witaj Niall - sam jego głos doprowadzał mnie do napadów lęku. Kiedy byliśmy sami w domu a on w jakikolwiek sposób odzywał się do mnie wiedziałem jak to będzie się kończyć - Zabawmy się. - zadrżałem na te słowa. Jednak on nawet nie dał mi możliwości ucieczki przycisnął swoje okropnie wielkie usta do moich i zaczął całować. Miałem tylko 10 lat, byłem jego synem jak on mógł robić takie rzeczy. Pocałunek nie trwał jednak długo, już po chwili klęczałem przed nim a przed moimi oczami sterczał członek mojego ojca. Moje oczy od razu zaszły łzami - Wiesz co robić - złapał mnie brutalnie za włosy i szarpał tak mocno i długo aż nie zareagowałem. Obciąganie własnemu ojcu zniszczyło mi psychikę a to była tylko jednak z rzeczy, które próbował na mnie własny ojciec.
- Bądź dobrym chłopcem i spraw przyjemność własnemu ojcu. Zanim odpowiedziałem na pytanie przyjaciela, otarłem twarz z łez, które nie wiem kiedy zaczęły uciekać z moich oczu. Zayn patrzył na mnie z bólem w oczach i widać było, ze żałował zadanego przed chwilą przez siebie pytania. Było już za późno na cofnięcie go a ja chciałem w końcu wydusić z siebie te słowa.
- Zastanawiałem się kiedyś nad tym, ale kiedy wyobrażałem to sobie przed moimi oczami pokazywał się mężczyzna, który wielokrotnie mnie zgwałcił. Wiedziałem, że jeśli zrobił to wtedy teraz zrobi to ponownie i może sprawi mu to jeszcze większą przyjemność - przerwałem na chwile żeby uspokoić głos, który drżał - Bałem się, że może zrobić coś moim bliskim. Za wszelką cenę chciał sprawić mi ból, nawet poprzez krzywdzenie bliskich mi osób. Dla mnie gorsze byłoby patrzenie na to jak robi to samo co kiedyś robił mi na przykład Tobie - ostatnie słowa wymsknęły mi się nawet nie wiem czemu, nie mówiłem już nic więcej bojąc się reakcji chłopaka który kurczowo zaciskał palce na mojej dłoni. Nie przeszkadzał mi jego dotyk wiedziałem że nic mi nie zrobi.
- Przepraszam, że o to zapytałem czasami nie zastanawiam się nad tym co mówię. Nikt już nigdy nie zrobi Ci krzywdy, prędzej umrę niż na to pozwolę.
Lot skończył sie zdecydowanie za szybko. Rozmowa z Zaynem przekształciła się w masę uścisków. Co najbardziej mnie zaskoczyło chłopak ani na moment nie puścił mojej dłoni nawet kiedy wyszliśmy już z samolotu. Jego delikatne palce gładziły moje knykcie to wcale nie pomagało uspokoić moich rozszalałych emocji.
- Jesteśmy - staliśmy przed wielkim domem. Zayn pchnął drzwi wejściowe nadal nie puszczając mojej dłoni, byłem ciekawy czy nadal pamięta, że ją trzyma. Pierwsza osoba, która wyszła nam na przeciw była mama Zayna, przemiła kobieta, która wytargała jego idealnie ułożone włosy za co została zgromiona wzrokiem przez syna. Nie mogłem powstrzymać cichego chichotu, którym zwróciłem na siebie uwagę.
- Niall, kochanie tak dawno Cię nie widziałam - byłem zmuszony puścić dłoń Zayna co wcale mi się nie spodobało żeby przytulić kobietę. Nie czułem się wtedy najlepiej ale nie chcąc urazić kobiety zniosłem to z uśmiechem. Odsunęła mnie od siebie a ja instynktownie ponownie chwyciłem dłoń jej syna co wcale nie umknęło jej uwadze, na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech - Chcecie mi o czymś chłopcy powiedzieć - Spojrzała na nasze złączone dłonie a my poszliśmy jej śladem, nasze twarze zrobiły się czerwone.
- Mamo to nie tak jak myślisz, emm my tylko.. -Zayn zaczął się mieszać ale nie puścił mojej dłoni mimo to. - Pójdziemy się rozpakować. - Uciął temat za co byłem mu bardzo wdzięczny. W jego pokoju wybuchliśmy głośnym śmiechem.
- Tak strasznie mi głupio - Próbował się uspokoić ale po tym jeszcze bardziej zaczął się śmiać. - Nie wiem co mnie napadło żeby trzymać twoją dłoń przepraszam za to - nie wiem co we mnie wstąpiło ale podszedłem do chłopaka i delikatnie go pocałowałem, nie przerywał tego co bardzo mi się spodobało.
- Chyba nie potrzebny mi już psychiatra - Wyszeptałem patrząc chłopakowi w oczy. Byłem szczęśliwy i nie bałem się już niczego.
-Pokaże Ci co to znaczy być szczęśliwym, obiecuje.
- Gdybym musiał wybrać jednego z chłopców pewnie byłby to Liam - Zaśmiałem się wyobrażając sobie swoją przyszłość z przyjacielem - Uwielbiam jego poczucie humoru a co najważniejsze jako jedyny z nas potrafi gotować. Nie wyobrażam sobie, związać się z kimś kto nie jest zdolny dogodzić moim wygórowanym potrzebą kulinarnym - Chłopcy wybuchli śmiechem. Wiedzieli, ze to prawda, wiedzieli że nie przeżyłbym nawet jednego dnia bez dobrego jedzenia.
Mój sceniczny wizerunek był tylko dobrą grą aktorską - zawsze fani brali mnie za tego najbardziej uśmiechniętego, wesołego. Moje wnętrze tak naprawdę skrywało wiele tajemnic. Wiedzieli o tym tylko chłopcy i moja rodzina. Nie chciałem z nikim dzielić się tym okropnym wspomnieniem. Po wielu wizytach i psychiatry nauczyłem się dobrze udawać zadowolenie co nie zawsze było łatwe. Kiedy śpiewaliśmy te wolniejsze piosenki, zamykałem oczy i starałem się nie myśleć o niczym. Śpiewałem swoje wersy i nie zastanawiałem się nad niczym innym. W takich momentach chciałem zniknąć z powierzchni ziemi. Nie zastanawiałem się czy śpiewam czysto czy w ogóle wydobywam z siebie jakikolwiek głos, czy tylko te słowa wydobywają się w mojej głowie.
Pożegnaliśmy się z fanami i zniknęliśmy ze sceny, odetchnąłem z ulgą. Nie czekając na resztę zespołu zniknąłem w swojej garderobie. Chłopcy byli już do tego przyzwyczajeni, nie dobijali się już do moich drzwi z obawy że zrobie sobie krzywdę, tak jak działo się to na samym początku kiedy przyznałem się przed nimi do tego co mnie spotkało. Byli wtedy strasznie przestraszeni, nie wiedzieli jak zachowywać się w moim towarzystwie. Zaczęli się ograniczać i nie używać niektórych słów i nie byli tak niestosowni w mojej obecności.
- Hej, Niall moje wejść? - Jego obecność zawsze poprawiała mi humor, nie musiał dużo robić, wystarczyło że był i przytulał mnie do siebie. Nie musiałem się długo zastanawiać i wstałem ze kąta w którym ułożone było tysiące poduszek i przekręciłem zamek w drzwiach wpuszczając chłopaka do środka. - Jak się czujesz? - Takich pytań było tysiące ale tylko jemu odpowiadałem szczerze. Chłopak nie krępował się tak bardzo jak pozostali w mojej obecności. Usiadł na poduszkach w których jeszcze przed chwilą się chowałem i patrzył na mnie wyczekując odpowiedzi.
- Mogłoby być lepiej - nie chciałem psuć mu nastroju ale po jego wzroku wbitym w moją twarz wiedziałem że nie odpuści tak szybko - Kiedy śpiewaliśmy Little Things nie czułem się najlepiej, szczerze mówiąc czułem się okropnie. Jakby te wszystkie uczucia miały we mnie wybuchnąć. Wiedziałem, że jeśli tylko na chwile otworzyłbym oczy i dopuścił do siebie myśli nie umiałbym powstrzymać łez a wtedy wszystko wyszłoby na jaw. Nie wiem jakby wtedy to wszystko wyglądało, za bardzo zależy mi na Was żeby pozwolić, żeby przez moją głupotę stracić to co osiągnęliśmy do tej pory. Chce przez to powiedzieć, że trzymam się tylko dla Was, jesteście wszystkim co mi zostało i nie dałbym rady gdyby Was przy mnie nie było. - Usiadłem koło chłopaka, który uśmiechał się do mnie ale w oczach miał łzy. Przytulił mnie do siebie, zamknąłem oczy a z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Nie wiem ile tak siedzieliśmy ale kiedy ponownie otworzyłem oczy głowa chłopaka bezwiednie leżała na moim ramieniu. Zasnął a ja nie miałem odwagi go budzić, wyglądał tak słodko i niewinnie. Teraz kiedy zaczęliśmy trasę po całym świecie nie mieliśmy nawet chwili na odpoczynek dlatego wiedziałem jak bardzo potrzebne jest mu te kilka chwil snu. Delikatnie wyplątałem się z jego objęć. Ponownie przekręciłem zamek w drzwiach i rzucając szybkie spojrzenie na Zayna, zacząłem ściągać z siebie ubrania wybrane dla mnie na dzisiejszy koncert.
Kiedy chłopak zaczął się przebudzać miałem już na sobie swój ulubiony dres, na uszach słuchawki w których płynęły piosenki The Beatles. Uwielbiałem ten zespół, był dla mnie inspiracją w najtrudniejszych momentach mojego życia.
- Niall.. - wymruczał niewyraźnie, co od razu przykuło moją uwagę, odłożyłem słuchawki na kanapę i podszedłem do chłopaka. Nie wiem co wywoływało u mnie takie emocje ale nie mogłem się nim oprzeć. - Zasnąłem? - odezwał się przecierając jeszcze zaspane oczy. Pokiwałem tylko głową próbując powstrzymać uśmiech, szczery uśmiech. Nie było ich dużo ale w obecności chłopców pojawiały się nawet często. - Przepraszam, nie chciałem zasnąć, wiem że wtedy bardzo mnie potrzebowałeś. Jestem po prostu tak bardzo zmęczony - Zaczął się tłumaczyć ale szybko mu przerwałem.
- Przestań. Sama możliwość patrzenia na Ciebie kiedy śpisz poprawiła mi humor - przejechałem dłonią po zarośniętym policzku chłopaka na co zaśmiał się głośno.
- Zapomniałem jak bardzo mnie kochasz - takie przepychanki słowne poprawiały mi humor o wiele bardziej niż monologi, którymi katowała mnie psychiatra. Po chwili dołączyli do nas chłopcy, w takim gronie czułem się najpewniej. Harry jak zwykle tulił się do Louisa, co wcale mnie nie dziwiło, to przez co musieli przechodzić publicznie sprawiało że w każdym wolnym momencie chcieli być blisko siebie. Liam siedział koło mnie co chwile spoglądając na mnie jakby bał się że mogę wybuchnąć. Byłem mu za to wdzięczny mimo ze czasami wydawało mi się że przesadzał z troską. Często przychodziłem do niego w nocy z płaczem, wtedy zawsze mówił mi, że to co wydarzyło się kiedyś już nigdy nie wróci i ze to on osobiście tego dopilnuje. Jest wspaniałym przyjacielem.
Dni mijały w podobnym schemacie aż do końca trasy. Kiedy mieliśmy się rozejść do swoich rodzin poczułem okropną pustkę, wiedziałem że tylko ja nie mam się gdzie podziać, nie wracałem do rodzinnego domu od wielu lat, to mama z bratem mnie odwiedzali w Londynie ale teraz nie mieli na to pieniędzy a nie chcieli brać ode mnie czego wcale nie rozumiałem. W ostatniej chwili podbiegł do mnie Zayn z wyjątkowo roześmianą twarzą.
- Leć ze mną do mnie! - Te słowa całkowicie mnie zaskoczyły. Dla niego rodzina była najważniejsza, zawsze powtarzał ze chce każdy wolny dzień spędzić tylko z nimi - Nie możesz być po raz kolejny sam a moja rodzina i siostry na pewno chętnie Cię znowu zobaczą - Pokiwałem niepewnie głową na co on jeszcze szerzej się uśmiechnął. Objął nie, robił to coraz częściej a co najdziwniejsze nie sprawiało mi to żadnego dyskomforty. Wykupiliśmy ostatni wolny bilet dla mnie i po pożegnaniu z chłopcami wsiedliśmy do samolotu. Rozmawialiśmy bardzo długo, śmialiśmy się ale też prowadziliśmy bardzo poważne rozmowy.
- Wiem, że nie powinienem o to pytać i mam nadzieje, że nie znienawidzisz mnie za to - nie wiedziałem o czym on mówi. Kiedy tylko wypowiedział kilka pierwszych słów zrozumiałem już wszystko - Czy zastanawiałeś się kiedyś nad spotkaniem z ojcem i zrozumieniem dlaczego robił to wszystko? - dodatkowo zaakcentował ostatnie słowo pod którym kryło się wiele okrutnych czynów.
- Witaj Niall - sam jego głos doprowadzał mnie do napadów lęku. Kiedy byliśmy sami w domu a on w jakikolwiek sposób odzywał się do mnie wiedziałem jak to będzie się kończyć - Zabawmy się. - zadrżałem na te słowa. Jednak on nawet nie dał mi możliwości ucieczki przycisnął swoje okropnie wielkie usta do moich i zaczął całować. Miałem tylko 10 lat, byłem jego synem jak on mógł robić takie rzeczy. Pocałunek nie trwał jednak długo, już po chwili klęczałem przed nim a przed moimi oczami sterczał członek mojego ojca. Moje oczy od razu zaszły łzami - Wiesz co robić - złapał mnie brutalnie za włosy i szarpał tak mocno i długo aż nie zareagowałem. Obciąganie własnemu ojcu zniszczyło mi psychikę a to była tylko jednak z rzeczy, które próbował na mnie własny ojciec.
- Bądź dobrym chłopcem i spraw przyjemność własnemu ojcu. Zanim odpowiedziałem na pytanie przyjaciela, otarłem twarz z łez, które nie wiem kiedy zaczęły uciekać z moich oczu. Zayn patrzył na mnie z bólem w oczach i widać było, ze żałował zadanego przed chwilą przez siebie pytania. Było już za późno na cofnięcie go a ja chciałem w końcu wydusić z siebie te słowa.
- Zastanawiałem się kiedyś nad tym, ale kiedy wyobrażałem to sobie przed moimi oczami pokazywał się mężczyzna, który wielokrotnie mnie zgwałcił. Wiedziałem, że jeśli zrobił to wtedy teraz zrobi to ponownie i może sprawi mu to jeszcze większą przyjemność - przerwałem na chwile żeby uspokoić głos, który drżał - Bałem się, że może zrobić coś moim bliskim. Za wszelką cenę chciał sprawić mi ból, nawet poprzez krzywdzenie bliskich mi osób. Dla mnie gorsze byłoby patrzenie na to jak robi to samo co kiedyś robił mi na przykład Tobie - ostatnie słowa wymsknęły mi się nawet nie wiem czemu, nie mówiłem już nic więcej bojąc się reakcji chłopaka który kurczowo zaciskał palce na mojej dłoni. Nie przeszkadzał mi jego dotyk wiedziałem że nic mi nie zrobi.
- Przepraszam, że o to zapytałem czasami nie zastanawiam się nad tym co mówię. Nikt już nigdy nie zrobi Ci krzywdy, prędzej umrę niż na to pozwolę.
Lot skończył sie zdecydowanie za szybko. Rozmowa z Zaynem przekształciła się w masę uścisków. Co najbardziej mnie zaskoczyło chłopak ani na moment nie puścił mojej dłoni nawet kiedy wyszliśmy już z samolotu. Jego delikatne palce gładziły moje knykcie to wcale nie pomagało uspokoić moich rozszalałych emocji.
- Jesteśmy - staliśmy przed wielkim domem. Zayn pchnął drzwi wejściowe nadal nie puszczając mojej dłoni, byłem ciekawy czy nadal pamięta, że ją trzyma. Pierwsza osoba, która wyszła nam na przeciw była mama Zayna, przemiła kobieta, która wytargała jego idealnie ułożone włosy za co została zgromiona wzrokiem przez syna. Nie mogłem powstrzymać cichego chichotu, którym zwróciłem na siebie uwagę.
- Niall, kochanie tak dawno Cię nie widziałam - byłem zmuszony puścić dłoń Zayna co wcale mi się nie spodobało żeby przytulić kobietę. Nie czułem się wtedy najlepiej ale nie chcąc urazić kobiety zniosłem to z uśmiechem. Odsunęła mnie od siebie a ja instynktownie ponownie chwyciłem dłoń jej syna co wcale nie umknęło jej uwadze, na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech - Chcecie mi o czymś chłopcy powiedzieć - Spojrzała na nasze złączone dłonie a my poszliśmy jej śladem, nasze twarze zrobiły się czerwone.
- Mamo to nie tak jak myślisz, emm my tylko.. -Zayn zaczął się mieszać ale nie puścił mojej dłoni mimo to. - Pójdziemy się rozpakować. - Uciął temat za co byłem mu bardzo wdzięczny. W jego pokoju wybuchliśmy głośnym śmiechem.
- Tak strasznie mi głupio - Próbował się uspokoić ale po tym jeszcze bardziej zaczął się śmiać. - Nie wiem co mnie napadło żeby trzymać twoją dłoń przepraszam za to - nie wiem co we mnie wstąpiło ale podszedłem do chłopaka i delikatnie go pocałowałem, nie przerywał tego co bardzo mi się spodobało.
- Chyba nie potrzebny mi już psychiatra - Wyszeptałem patrząc chłopakowi w oczy. Byłem szczęśliwy i nie bałem się już niczego.
-Pokaże Ci co to znaczy być szczęśliwym, obiecuje.
świetne!
OdpowiedzUsuńNo witam witam ^^
OdpowiedzUsuńA więc tak jak napisałam przeczytałam i piszę
I to jest takie perfekcyjne *___*
I takie słodkie *.*
Ale jak przeżywałam to co przeżywał Niall :C
To smutne :C
Piszesz wspaniale
Oczywiście chcę być informowana ^^
Kocham
Pozdrawiam
Życzę weny ;)
@Paczek_Niall ♥.♥
uwielbiam to! :)
OdpowiedzUsuńtak jak pisałam - przeczytałam i komentuję :)
OdpowiedzUsuńwow *_*
jejku to jest tak bardzo idealne <3
tak bardzo mi się zrobiło przykro jak czytałam co przeżywał Niall :(
ale.. Boże, Oni są tacy słodcy <3
@saaalvame
Mogę przyznać z czystym sumieniem, że wyszło bardzo dobrze.
OdpowiedzUsuńTylko jedna malutką rzecz bym tu zmieniła. Watek ojca. Uważam, że bicie i znęcanie psychiczne wyglądałoby lepiej. To bezpieczeństwo, które dawał Zayn Niallowi pasowałoby do całości. Osoby, które były wykorzystywane seksualnie w przeszłości nie okazywałyby tylu uczuć (przytulanie itd.). Brutalny ojciec pokazałby bardziej to dobro i bezpieczeństwo jakie daje Zayn.
Po za tym, gratulacje. Świetna praca.
~Free
Przepiękne 😍
OdpowiedzUsuń