Od Autorki: Przepraszam za długą nieobecność, jednak zakończenie roku szkolnego i zanoszenie papierów do szkół robi swoje. Powróciłam do Was z one shotem o Edzie Sheeranie. Mam nadzieje, że Wam sie spodoba. Liczę na Wasze opinie w komentarzach
~R
Pierwsze podejrzenia, które według lekarzy były jedynym wyjaśnieniem to głęboka depresja, mimo długiej terapii z psychiatrą stan chłopaka nie poprawiał się. Rodzice zrezygnowali z tej terapii i zaczęli szukać pomocy u innych specjalistów co wiązało się z wysokimi kosztami. Jednak w końcu dostali odpowiedź. Ed chorował na mutyzm - choroba polegająca na braku kontaktu werbalnego z chorym. Lekarze zaproponowali młodym rodzicom intensywną terapie. Rodzina cieszyła się nawet najmniejszymi rezultatami. Chłopiec zaczął okazywać uczucia poprzez mimikę twarzy a czasami wydawał z siebie cichy dziecięcy śmiech. Mimo to cała terapia kosztowała zbyt dużo i rodzice musieli zrezygnować. Lekarze jednak pokazali rodzicom kilka metod którymi mogą pracować ze swoim synem w domu. Z wielką ochotą przyjęli porady i stosowali się do nich każdego dnia. Nie skutkowały.
Dzisiaj jest pierwszy dzień w liceum, chłopak ma okazje poznać nowych ludzi. Matka nauczyła się rozpoznawać emocje syna poprzez spojrzenie na jego oczy. Wiedziała kiedy syn jest radosny czy zdenerwowany. Teraz określanie zdenerwowany nie było wystarczające. Chłopak drżał, a w jego głowie pojawiało się tysiące pytań dotyczących jego nowej szkoły. Czy nowi znajomi zaakceptują go i pomogą przejść przez te trzy lata edukacji.
Ubrany w dopasowany garnitur, zaciskał w dłoni kartkę ze staranny pismem mamy z informacją o jego chorobie. Wszedł do klasy gdzie odbywało się spotkanie z wychowawczynią. Podszedł do biurka gdzie przywitał go promienny uśmiech kobiety. Ed spuścił wzrok nie mogąc wytrzymać kontaktu wzrokowego z kobietą. Podał jej kartkę i z drącymi rękami czekał na jej reakcje. Po przeczytaniu wydała z siebie nieokreślone westchnięcie. Wiedział o czym pomyślała. Nie wiedziała jak poradzi sobie w tak krytycznym otoczeniu.
- Proszę o chwilę uwagi - w klasie rozbrzmiał głos nauczycielki. Wszyscy ucichli a Ed bał się tego co może wypłynąć z ust kobiety oplatającej jego ramie. - Poznajcie Eda, będzie chodził z wami do jednej klasy - wszyscy patrzyli na tę dwójkę z szokiem w oczach, nikogo innego wychowawczyni tak nie przedstawiała, juz wtedy wiedzieli że jest z nim coś nie tak. - Choruje on na mutyzm - kobieta spojrzała na wszystkich swoich uczniów - tak, wiem ze to nic wam nie mówi. Edward nie może mówić, nie jest to jednak zależne ani od niego ani od jego strun głosowych z którymi wszystko jest w porządku - chłopak był w szoku nie wiedział ze kobieta tak dobrze będzie wiedziała na czym polega ta przypadłość. Po sali rozeszły się szepty i wskazywanie palcami na chłopca stojącego na środku klasy. - Jeśli będziecie chcieli porozumieć sie z Edem nie musicie robić nic specjalnego, on was rozumie tylko nie odpowie Wam. Ed, zapraszam do Twoich nowych znajomych - delikatnie popchnęła chłopaka w stronę zgromadzonej młodzieży przed nim. Chłopak zajął miejsce w pierwszej ławce - jako jedyna była wolna. Przesiedział całe spotkanie, nikt nie zwracał na niego uwagi, nie zaszczycił go spojrzeniem nie wspominając już o przywitaniu.
Po powrocie do domu nie zawracał sobie głowy pokazaniem się mamie, od razu zamknął się w swoim pokoju i zaczął grać na gitarze. Rodzice często zastanawiali się czy nie zapisać syna na profesjonalne lekcje gry na gitarze, jednak chłopak zawsze odmawiał. Sam nauczył się grać dużo piosenek i to mu wystarczało. Muzyka wypływająca spod jego palców dawała mu ukojenie i pozwalała zapomnieć o problemach.
***
- Jak tam Ed? - Ktoś dotknął jego ramienia - Ah no tak, nie odpowiesz nam - Chłopak przyzwyczaił się już do takiego traktowania przez swoich rówieśników w klasie. Nie wszyscy byli tacy podli jednak większość męskiej grupy właśnie tak się zachowywała. Przedrzeźniali chłopaka, popychali, starali się prowokować. On jednak nie reagował, odwracał głowę i szedł dalej mimo ze docinki kolegów zapadały mu w pamięć i raniły. Powodowały, ze chłopak nie miał ochoty przebywać w otoczeniu nikogo. Rodzina zauważyła, ze chłopak zamyka się nawet przed nimi. Nie spędza z nimi czasu, nie uśmiecha się tak często jak dotychczas. Rodzice postanowili zgłosić tę sprawę do wychowawcy. Rozmowy z synem nie skutkowały. Najczęściej kończyły się wychodzeniem Eda z pokoju, lub zawieszaniem wzroku na jednym miejscu - z czego rodzice wnioskowali, że chłopak nawet ich nie słucha.
Rozmowa z dyrektorem przebiegła tak jak spodziewali się rodzice. Mężczyzna obiecał, że zwróci uwagę uczniom i spróbuje zmienić och stosunek do Eda. Wychowawczyni przeprowadziła specjalną lekcje na temat zachowania swoich wychowanków. Rudowłosy chłopak czuł się okropnie uczestnicząc w tym wydarzeniu. Czuł spojrzenia wszystkich obecnych na swoich plecach. Wiedział, ze słowa nauczycielki nie robią na nich wielkiego wrażenia a tylko dają pretekst do dalszego wyśmiewania.
- Mam nadzieje, że dzisiejsza lekcja da Wam do myślenia - Kiedy tylko kobieta zakończyła swój wykład, Ed wyszedł z klasy nie czekając na dzwonek obwieszczający zakończenie lekcji. Usłyszał jednak za sobą czyjeś kroki. Przygotował swój umysł na kolejną dawkę przekleństw i przezwisk. Ku jego zdziwieniu nie pobiegł za nim chłopak tylko niejaka Ellie.
- Poczekaj Ed - dziewczyna miała miły i nawet trochę przesłodzony głos. - Wiem, że pewnie mi nie ufasz ale nie zrobię Ci krzywdy. Nie jestem jak Matt czy Harry - Te słowa przykuły uwagę chłopaka, więc odwrócił się w jej stronę i przez chwilę skupił wzrok na jej oczach. - Jeśli chcesz mogę dopilnować żeby oni więcej Ci nie dokuczali - Ed nie opuścił wzroku co dziewczyna wzięła za aprobatę do działania.
Dziewczyna wzięła chłopaka pod rękę i zaprowadziła go na następną lekcje. Tym razem wszystkie obelgi kierowane były w jej kierunku. Wyśmiewali ją przez to, że mówiła do Eda i pokazywała się w jego otoczeniu. Ellie nie zwracała na to uwagi. Kroczyła z podniesioną głową po korytarzach. Ed zazdrościł jej takiej pewności siebie.
***
Z każdym dniem Ed czuł się coraz pewniej w szkole, Mattowi i jego paczce znudziło się wyśmiewanie jego i Ellie. Teraz chłopak mógł skupić się na nauce i zawieraniu przyjaźni. Coraz więcej osób starało się nawiązać z nim kontakt a on nie odrzucał ich tak łatwo. Starał się najpierw ich poznać i dopiero wtedy oceniać. Mimo, że Ed wstydził się tego - musiał chodzić na terapie z psychologiem w szkole. Co po czasie stało się dla niego przyjemnością. Terapeutka była naprawdę miłą kobietą, która zamiast starać się od razu leczyć chłopaka zaczęła od poznawania go. W jej gabinecie chłopak pierwszy raz od bardzo dawno zaśmiał się.
- Ed, nie sądziłem, ze kiedyś usłyszę Twój śmiech - powiedziała kobieta z uśmiechem, który nigdy nie schodził z jej twarzy. - Skoro jesteśmy na takiej dobrej drodze mam dla Ciebie propozycje - Chłopak spojrzał w oczy kobiety. Nawiasem mówiąc utrzymywanie kontaktu wzrokowego nie przynosiło mu już tak dużego problemu. Robił to z przyjemnością kiedy ufał osobie, w której towarzystwie przebywał. - Jeśli chcesz się z kimś porozumieć możesz pisać - Ed nie miał juz tak radosnej miny. Wizja komunikowania się z kimś poprzez pisane słowa była dla niego czymś kompletnie nowym. - Proszę, tutaj masz kartki i długopis - Kobieta wyciągnęła ku chłopakowi dłoń w której trzymała zeszyt - Opowiedz mi jak Ci minął dzień - Ed przejął od kobiety zeszyt i drżącą dłonią przyłożył długopis do śnieżnobiałej kartki.
Nie wiem od czego zacząć
Pokazał kartkę kobiecie.
- Napisz jak podobają Ci się sesje ze mną - Odparła z uśmiechem. Chłopak pokiwał głową i opuścił swoje rude włosy na twarz zatracając się w pisaniu.
Na początku byłem negatywnie nastawiony. Nie chciałem z nikim się spotykać i słuchać o metodach na leczenia. Czuje się dobrze z tym jaki jestem, już dawno to zaakceptowałem. Teraz jednak przychodzę tutaj z przyjemnością, nie czuje się źle w Pani towarzystwie.
Uśmiechnął się do kobiety kiedy przekazał jej kartkę z starannie napisanymi słowami.
- Ciesze się, że tak odbierasz nasze spotkania. - Kobieta spojrzała na zegarek i pokręciła głową - Niestety nasz czas na dziś się skończył. Zapraszam Cię jutro - Chłopak wyciągnął w jej stronę zeszyt z długopisem - Nie, nie. To dla Ciebie, nie tylko ze mną masz tak rozmawiać.
Wychodząc z gabinetu natknął się na przyjaciółkę. Dziewczyna przytuliła Eda i wycałowała w policzki. Chłopak był zaskoczony takim wybuchem emocji ze strony Ellie. Jednak sam był w dobrym humorze i chciał jej dużo opowiedzieć. Odsunął od siebie dziewczynę i położył zeszyt na parapecie. Zaczął się zastanawiać co napisać dziewczynie. Po chwili już dokładnie wiedział co chce jej przekazać.
Naucz mnie żyć.
Te trzy słowa spowodowały, ze dziewczyna rozpłakała się na szkolnym korytarzu. Była zachwycona postępami swojego przyjaciela.
***
Dni mijały a bliscy Ed'a coraz bardziej byli pod wrażeniem jego postępów. Chłopak całe wolne dnie spędzał z Ellie w swoim pokoju. On grał na gitarze a ona śpiewała. Jej głos był idealnie dopasowany do tonacji w jakiej Ed grał swoje piosenki. Wspólnie napisali słowa do melodii, które wcześniej stworzył chłopak.
- Ed proszę!! - Dziewczyna nie mogła uwierzyć, ze chłopak nie chce się zgodzić.
Nie chce, grać przed ludźmi. Nie czuje się na tyle pewien.
- Nie będziesz sam. Będę wtedy przy Tobie - Dziewczyna usiadła koło chłopaka na puchatym dywanie.
Ale tylko raz, nie będę tego robić więcej.
Ten jeden raz przerodził się w tysiące następnych. Ich duet był rozchwytywany. Wszyscy chcieli ich usłyszeć na swoich przyjęciach. Ed nie wierzył w to wszystko co się dzieje, chciał żeby ta historia trwała wiecznie. Z jego ust prawie wcale nie schodził uśmiech. Matka natomiast była dumna z syna i nie mogła przestać zachwycać się synem i jego talentem. Chłopak śmiał się za każdym razem kiedy coś nie wyszło im na próbie z Ellie co kiedyś było nie do pomyślenia. Chłopak zawsze był perfekcjonistą i chciał żeby wszystko wychodziło mu idealnie. Przyjaciółka jednak nauczyła go dystansu do siebie.
Ellie nauczyła go żyć.